W epoce bezprecedensowej inwigilacji cyfrowej i zbierania danych wirtualne sieci prywatne (VPN) stały się powszechnym narzędziem ochrony prywatności dla milionów użytkowników internetu na całym świecie.

Centralna obietnica, na której opiera się niemal każda usługa VPN, jest zwodniczo prosta: dostawca nie zbiera, nie przechowuje ani nie udostępnia dzienników aktywności użytkownika, zapewniając pełną anonimowość i brak możliwości śledzenia zachowań online.

Jednak to fundamentalne marketingowe zapewnienie okazało się w skali branży głęboko problematyczne. Rynek podzielił się na dostawców z politykami no-logs potwierdzonymi rygorystycznymi audytami oraz tych, których obietnice prywatności są w praktyce jedynie wyrafinowaną retoryką. Wyniki ujawniają złożony krajobraz: część czołowych dostawców udowodniła prawdziwość deklaracji no-logs poprzez powtarzane audyty i realne, sądowo przetestowane potwierdzenia, podczas gdy inni wciąż składają nieuzasadnione zapewnienia mimo narastających dowodów na niewystarczającą ochronę danych.

Powszechna obietnica no-logs i jej puste zapewnienie

Branża VPN funkcjonuje w ramach paradoksu: gdy użytkownik łączy się z VPN, serwery dostawcy stają się de facto jego operatorem dostępu do internetu. Technicznie oznacza to pełną widoczność aktywności przepływającej przez infrastrukturę dostawcy – a więc potencjał do zbiórki i logowania danych – podczas gdy niemal każdy dostawca deklaruje ścisłą politykę no-logs.

Badania ponad stu polityk prywatności dowodzą, że rozbieżność między deklaracjami a praktyką pozostaje znacząca. Hasło „no-logs VPN” stało się tak zmiękczone i nieregulowane, iż w wielu przypadkach nie daje użytkownikom realnej gwarancji prywatności.

Najczęściej gromadzone typy danych, wbrew marketingowi no-logs, to:

  • zużycie transferu,
  • znaczniki czasu połączeń,
  • adresy IP użytkowników,
  • rzeczywiste dane przeglądania.

Definicja tego, czym jest „log”, stała się kluczowym punktem sporu. Część dostawców twierdzi, że metadane połączeń – znaczniki czasu czy adresy IP – nie są dziennikami aktywności, bo nie obejmują treści ruchu. W praktyce bywa to rozróżnienie pozorne. Znacznik czasu zestawiony z adresem IP i logami serwera odwiedzanej witryny może z dużą dokładnością odtworzyć historię przeglądania pojedynczego użytkownika.

Potwierdzają to realne postępowania karne, w których rzekomo „chroniące prywatność” VPN-y przekazywały metadane połączeń organom ścigania, co skutkowało identyfikacją użytkowników mimo publicznych deklaracji no-logs.

Niezależne audyty jako mechanizm weryfikacji

Pojawienie się niezależnych audytów stron trzecich to najważniejszy krok w odróżnianiu wiarygodnych deklaracji no-logs od marketingu. Zewnętrzni audytorzy oceniają infrastrukturę, procesy i polityki, a dojrzałe audyty wychodzą daleko poza sam przegląd dokumentacji.

Rzetelny audyt no-logs oznacza pracę niezależnych specjalistów na infrastrukturze produkcyjnej, inspekcje na miejscu, wywiady z personelem i ocenę zabezpieczeń uniemożliwiających nieautoryzowane logowanie. Standaryzacja (np. ISAE 3000) poprawiła porównywalność ocen między dostawcami, choć audyt pozostaje „punktowy” – potwierdza stan w określonym momencie.

Nie każdy audyt ma taką samą wagę – liczą się renoma i niezależność audytora, metodologia, zakres prac oraz transparentność publikacji wyników.

Wielka Czwórka firm audytorskich a weryfikacja VPN

Cztery globalne firmy z Wielkiej Czwórki – Deloitte, PricewaterhouseCoopers (PwC), Ernst & Young (EY) i KPMG – stały się dominującymi graczami w weryfikacji deklaracji no-logs. Audytują najbardziej złożone systemy na świecie, a stawką jest ich reputacja. Ta struktura bodźców wzmacnia niezależność i minimalizuje ryzyko „miękkich” opinii.

Deloitte najczęściej prowadzi audyty no-logs (m.in. dla NordVPN, Surfshark, PIA, CyberGhost). PwC weryfikował m.in. NordVPN i ExpressVPN, a KPMG skupił się zwłaszcza na technologii TrustedServer i szerszej infrastrukturze ExpressVPN.

Dostawcy VPN ze zweryfikowaną polityką no-logs

Poniższe zestawienie podsumowuje kluczowe audyty i wnioski dotyczące wybranych dostawców:

Dostawca Audytor (główny) Ostatni audyt Kluczowy wniosek
NordVPN Deloitte (wcześniej PwC) grudzień 2024 Potwierdzona zgodność z deklaracją no-logs w pięciu kolejnych audytach.
ExpressVPN KPMG (TrustedServer), Cure53 28 lutego 2025 KPMG: „no exception noted”; brak mechanizmów zbierania logów aktywności/połączeń.
Proton VPN Securitum sierpień 2025 Brak logowania aktywności i metadanych; pełna zgodność z polityką prywatności.
Surfshark Deloitte czerwiec 2025 Polityka no-logs poprawnie wdrożona w całej infrastrukturze.
Private Internet Access Deloitte kwiecień 2024 Zgodność konfiguracji serwerów z politykami; brak mechanizmów identyfikacji użytkowników.
CyberGhost Deloitte 2024 Weryfikacja sieci i procesów potwierdziła zgodność z wymogami no-logs.
TunnelBear Cure53 2024/2025 8. i 9. audyt z rzędu; podatności zidentyfikowane i usunięte po audycie.
Norton VPN VerSprite 2025 Technical Privacy Impact Assessment: brak logowania aktywności; ocena skutków: „None”.
Mullvad Assured Security Consultants sierpień 2025 Brak krytycznych/wysokich/średnich podatności; architektura RAM‑only zweryfikowana również praktycznie.

We wszystkich pięciu audytach Deloitte potwierdził, że deklaracja no-logs NordVPN jest zgodna ze stanem faktycznym. KPMG w przypadku ExpressVPN nie wykazał anomalii projektowych i implementacyjnych w TrustedServer:

no exception noted

Securitum w sprawie Proton VPN jednoznacznie oceniło wdrożenie polityki no-logs:

brak przypadków logowania aktywności, przechowywania metadanych połączeń czy inspekcji ruchu, które przeczyłyby polityce no-logs; Proton VPN w pełni spełnia deklaracje prywatności.

W ocenie Norton VPN VerSprite wskazał najwyższą możliwą kategorię:

None

Co realnie sprawdzają audyty no-logs

Zwykle audytorzy odpowiadają na zestaw kluczowych pytań dotyczących praktyk logowania i architektury. Oto najczęstsze obszary weryfikacji:

  • czy aktywność użytkowników jest śledzona na serwerach produkcyjnych,
  • czy zapisywane są metadane połączeń (zapytania DNS, znaczniki czasu),
  • czy dochodzi do inspekcji treści ruchu sieciowego,
  • czy utrzymywane są informacje korelujące użytkownika z konkretnymi serwerami VPN,
  • czy istnieją identyfikatory mogące powiązać użytkowników z sesjami,
  • czy w aktywnych konfiguracjach nie ma włączonych dyrektyw logowania,
  • czy procesy zarządzania zmianą i wdrożeń uniemożliwiają „ciche” włączenie logów.

Głośne przypadki – gdy VPN-y naruszyły obietnice prywatności

Realne zdarzenia najlepiej pokazują różnicę między marketingiem a praktyką. Najważniejsze przypadki to:

  • PureVPN – w sprawie cyberstalkingu FBI dostawca, mimo polityki no-logs, przekazał dane korelacyjne (czas + adresy IP), co umożliwiło identyfikację użytkownika;
  • HideMyAss (HMA) – przekazanie logów połączeń w śledztwie LulzSec doprowadziło do identyfikacji użytkowników i trwałego uszczerbku reputacji;
  • IPVanish – początkowe zaprzeczenia logowaniu obalone dokumentami sądowymi; późniejsze audyty (m.in. Cure53) i deklaracje no-logs z kwietnia 2025 r.;
  • Private Internet Access (PIA) – wielokrotne wezwania organów ścigania w USA zakończone brakiem ujawnienia danych, bo dostawca ich nie posiada (praktyczny, sądowo weryfikowalny dowód);
  • Windscribe – postępowanie w Grecji przeciw założycielowi zakończone oddaleniem zarzutów, ponieważ brak było danych abonenta pozwalających na przypisanie winy;
  • Mullvad – przeszukanie biura w 2024 r. bezskuteczne; serwery RAM‑only i brak trwałej retencji uniemożliwiły zabezpieczenie danych.

Architektury techniczne wymuszające polityki no-logs

Poza politykami i audytami kluczowe znaczenie mają rozwiązania techniczne, które czynią logowanie praktycznie niemożliwym. Najistotniejsze są serwery działające wyłącznie w pamięci RAM‑only.

Każdy restart serwera automatycznie i całkowicie usuwa z RAM wszelkie dane, co praktycznie uniemożliwia ich odzyskanie nawet przy fizycznym dostępie do sprzętu.

Najważniejsze efekty podejścia RAM‑only to:

  • brak trwałych nośników ogranicza możliwość retencji i późniejszego odzysku danych,
  • czysty, tylko‑do‑odczytu obraz systemu uniemożliwia trwałe włączenie logowania,
  • automatyczne restarty okresowe eliminują ewentualną akumulację informacji,
  • egzekwowanie polityki prywatności wynika z ograniczeń sprzętowo‑procesowych, a nie wyłącznie z dobrej woli.

Nie jest to jednak ochrona absolutna. Teoretycznie logowanie można by prowadzić poza serwerami RAM‑only lub po stronie klienta. Oto potencjalne wektory ryzyka, o których warto pamiętać:

  • rejestrowanie na brzegu sieci, poza węzłami RAM‑only,
  • logowanie po stronie aplikacji klienckiej (przed szyfrowaniem),
  • gromadzenie metadanych w systemach zbiorczych nieobjętych RAM‑only,
  • koncepcyjne ataki typu „cold boot” przy natychmiastowym, fizycznym dostępie do zasilonych serwerów.

Architektura RAM‑only dramatycznie podnosi poprzeczkę dla nieautoryzowanego logowania i zamienia ochronę prywatności z obietnicy opartej na zaufaniu w efekt technicznie wymuszony.

Analiza przejrzystości polityk logowania i retencji danych

Ocena polityk logowania wymaga wyjścia poza hasła i analizy szczegółów: jakie dane są zbierane, jak długo przechowywane i co obejmuje deklaracja no-logs. Rzetelni dostawcy ograniczają się do minimum danych rozliczeniowych, nie utrzymując żadnych dzienników aktywności ani metadanych połączeń.

W modelu no-logs realnie chroniącym prywatność nie powinny być przechowywane m.in.:

  • historia przeglądania,
  • konkretne odwiedzane strony,
  • przypisane adresy IP,
  • znaczniki czasu połączeń,
  • zapytania DNS,
  • zużycie transferu.

W praktyce część dostawców utrzymuje metadane połączeń, uzasadniając to potrzebami operacyjnymi. Dostępność metadanych umożliwia jednak deanonymizację po ich skorelowaniu z danymi zewnętrznymi, dlatego rozróżnienia „no logs”, „no activity logs” i „minimal logs” mają krytyczne znaczenie.

Niezależnie publikowane raporty transparentności dokumentują liczbę zapytań rządowych, wezwań i nakazów, a także skalę ujawnionych informacji. Jeżeli dostawca otrzymuje wiele wniosków, a ujawnia zero danych, stanowi to mocny dowód, że logów po prostu nie ma.

Jurysdykcja i konsekwencje ram prawnych

Kraj siedziby silnie wpływa na praktyczne ryzyko przymusu. Państwa sojuszu Five Eyes dysponują szerokimi uprawnieniami nadzorczymi i wymianą informacji, a w USA przepisy takie jak PATRIOT Act i FISA mogą nakazać prospektywne logowanie z jednoczesnym nakazem milczenia.

Najważniejsze jurysdykcje w tym kontekście to:

  • Five Eyes: Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Kanada, Australia, Nowa Zelandia,
  • przyjaźniejsze dla prywatności: Szwajcaria (silne gwarancje konstytucyjne), Islandia (ograniczony udział w inicjatywach wywiadowczych), Panama (brak obowiązkowej retencji danych), Brytyjskie Wyspy Dziewicze (znaczna niezależność w obszarze prywatności).

Ocena obecnego krajobrazu i przyszłych kierunków rozwoju

U progu 2026 r. rynek dzieli się wyraźnie na dostawców z rygorystycznie zweryfikowaną zgodnością no-logs (audyty renomowanych firm, infrastruktura RAM‑only, raporty transparentności) oraz tych, którzy składają niesprawdzone deklaracje. Ostatnie rozstrzygnięcia prawne i przypadki praktyczne (Windscribe, Mullvad, PIA) pokazują, że polityki no-logs mogą działać w realnym świecie.

Z drugiej strony darmowe i bardzo tanie VPN-y często krytykuje się za zwodnicze deklaracje i niewystarczającą ochronę. Analizy wykazały m.in. braki w manifestach prywatności, nadmierne uprawnienia i korzystanie z podatnych bibliotek – to realne ryzyka dla użytkowników.

Kryteria wyboru VPN no-logs

Przy wyborze usługi kieruj się mierzalnymi, zweryfikowanymi kryteriami:

  • aktualny niezależny audyt – renomowana firma (idealnie Wielka Czwórka) i jasny zakres metodologiczny;
  • raporty transparentności – jawne dane o wnioskach rządowych i liczbie ujawnionych informacji (najlepiej: zero);
  • architektura RAM‑only – bezdyskowe serwery, powtarzalne, tylko‑do‑odczytu obrazy systemów, automatyczne restarty;
  • korzystna jurysdykcja – poza Five Eyes, z silnymi gwarancjami prywatności;
  • udokumentowana weryfikacja sądowa – przypadki, w których dostawca nie był w stanie ujawnić danych, bo ich nie gromadził.

Dostawców z audytami starszymi niż 24 miesiące, bez raportów transparentności, działających wyłącznie w krajach Five Eyes i bez sądowej weryfikacji no-logs warto traktować z dużą ostrożnością. Rzeczywiście prywatnościowe VPN-y istnieją – ich identyfikacja wymaga jednak twardych dowodów, technicznej implementacji i przejrzystych praktyk operacyjnych.